Co dalej z tak zwaną dobrą zmianą?

PiSKombinowali na Nowogrodzkiej, kombinowali, aż wykombinowali swoim wyborcom „rekonstrukcję” rządu. Bezpardonowo i na rympał wbrew woli większości własnego elektoratu odwołali premier Beatę Szydło. Nowym premierem został Mateusz Morawiecki. Człowiek jakby z innej bajki niż cała reszta. Chaos opanowany! – teraz można dalej kierować państwem w akompaniamencie wściekłego ryku „totalnej opozycji”. Wczoraj w Pałacu Prezydenckim odbyło się zaprzysiężenie „zrekonstruowanego” rządu. Jakie zmiany? Żadne! Oprócz zamiany miejscami premiera z wicepremierem skład personalny tzw. dobrej zmiany pozostał niezmieniony. Pisowska „rada plemienna” na czele z „wodzem” Jarosławem Kaczyńskim nie zmieniła nawet dwóch swoich najsłabszych „wojowników” – czyli ministrów Waszczykowskiego i Radziwiła. Wszystko starannie zaplanowane, zapowiedziane być może i nawet dobrze przemyślane. Inżynierowie tzw. dobrej zmiany dobrze wykonali swoje zadanie. Widać od razu, że łatwo nie było, bowiem musieli – „zmienić tak, żeby nic nie zmienić”.

Polityczna karuzela kręci się dalej, lecz co było powodem zmiany dobrego (przynajmniej wizerunkowo) premiera?

Jest kilka teorii na ten temat:

  • szumnie zapowiadana odbudowa rządu i jej skutek były próbą odwrócenia uwagi mediów od reform, które rozgrzewały opinię publiczną m.in. od reformy sądownictwa,
  • zmianę prezesa RM podyktowała chęć odświeżenia ekipy tzw. dobrej zmiany, co zapewne spowodowało przegrupowanie sił wewnętrznych w partii rządzącej,
  • nie bez znaczenia w tej sprawie pozostaje rola prezydenta Andrzeja Dudy, który politycznie uniezależnił się od macierzystej partii i swoimi naciskami zmienił skład rządu,
  • Mateusz Morawiecki został wybrany przez leciwego Jarosława Kaczyńskiego na swojego następcę,
  • postanowiono wywołać sztuczny zamęt i zbadać zachowanie elektoratu,
  • premier Morawiecki jest bankierem, który ma powiązania ze środowiskami żydowskiej finansjery z USA oraz tajemniczym lobbystą z Izraela Jonnym Danielsem a nasi „starsi bracia w wierze”, którzy nie od dziś mają duży wpływ na polską politykę „załatwili” mu to stanowisko (oczywiście wiadomo, że coś za coś).

Nie wiadomo oczywiście, która lub które z teorii są najbliższe rzeczywistości, ponieważ partia sprawująca władzę potraktowała swoich wyborców jak dzieci, którym niczego się nie tłumaczy oprócz tego, że to wszystko dla ich dobra. Przekaz jest taki, że to my PiS rządzimy, wy wyborcy nam zaufaliście, więc nie musimy wam niczego wyjaśniać. W przestrzeni publicznej dominuje jedynie, powtarzane przez polityków PiS – nowe otwarcie na gospodarkę.

Chodzi o to, że Premier Morawiecki ma być tym, który wzmocni Polskę na arenie międzynarodowej i da polskiej gospodarce więcej wiatru w żagle. Jeśli mu się to uda to ekipa tzw. dobrej zmiany – wzmocni się jeszcze bardziej.

Co przyniesie przyszłość?

Wiele wskazuje na to, że dotychczasowy kierunek polityki Prawa i Sprawiedliwości zostanie zachowany. Prawdopodobnie tzw. dobra zmiana utrzyma się i wygra kolejne wybory, lecz czy w dalszej perspektywie rzeczywiście okaże się dla większości Polaków korzystna?

PiS romansuje z socjalizmem, a takie romanse zazwyczaj kiepsko się kończą.

Należy o tym pamiętać i uważać, żeby ta z pozoru niewinna miłostka nie przerodziła się w szaleństwo.

Łukasz O.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Podziel się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *